

bon-bon- Pani sobie kpi, doprawdy. Żenada wymieszana z żałosnością. Czy pani wie, co to znaczy odpowiedzialność?! - Zadyszał się Pan Naczelny. - Dwa dni. To moja ostateczna decyzja. Super pomyślała zamykając za sobą drzwi biura Pana Naczelnego. - Po prostu ekstra! Jak do ciężkiej cholery mam to zrobić w dwa dni? Dobra, dobra, spokój. Jakieś tam dane statystyczne mam, parę kontaktów do wywiadu, co prawda historie cienkie i czuję, że z palca wyssane, ale jeśliby to ładnie wyszlifować to niezłe kino akcjibon-bon


Ktokolwiek. II-LatoNadchodzi..II. Lato nadchodzi drobnymi krokami.Ktokolwiek. II-LatoNadchodzi..
Odsunął lekko zasłonę okna, żeby zobaczyć jak bardzo beznadziejny jest kolejny dzień. Zdziwił się; niebo pokryte kłębkami chmur pozwalało słońcu swobodnie grzać wilgotną jeszcze glebę.
Lało prawie bez przerwy przez dwa tygodnie; strumienie bębniące o szyby doprowadzały do szału. Kochał deszcz, bo wtedy słońce nie raziło w oczy. Bo szarość dnia była lekiem na ciekawość ludzi każdy schowany głową pod parasolem przy


Ktokolwiek. I - Prolog.PrologKtokolwiek. I - Prolog.
Zerwał się z łóżka wykrzykując Imię Pańskie, chrypiąc i rzężąc tak, jak gdyby gardziel miał pełen żaru. W ciemnej, ślepej kuchence włożył głowę pod kran, pozwalając rozgorączkowanej skórze skurczyć się gwałtownie w obronie przed zimnem. Przetarł dłonią twarz i ogoloną prawie do skóry głowę, pokrytą bruzdami i bliznami. Ktoś kiedyś powiedział, że sny to marzenia, które roją nam się w głowach w nocy. &
Teraz Polska

Inwokacja do GrawitacjiListek NarratorInwokacja do Grawitacji
Ziemio! Ojczyzno moja! Przypominasz twardą glebę...
Ile cię trzeba unikać, ten się tylko dowie,
kto nad tobą zawiśnie! Dziś twardość twą w całej ozdobie,
widzę i drżę przed brutalnym lotem ku tobie!
Grawitacjo, co trudnych bronisz praw światowych, i ostro działasz w świecie.. Ty, co gród fizykowy,
wszechokrutny piastujesz z poddanym ci ludem! Spójrz, mnie, listka, coś przed tobą, uchroniło cudem (gdy z płaczącego drzewa pod Two
czekam na więcej
Previous Page12Next Page